Jeszcze kilka lat temu cyberoszustwa były dla wielu Polaków problemem abstrakcyjnym – czymś, co dotyczy „innych” albo wielkich firm. Rok 2025 brutalnie zmienił tę perspektywę. Skala zagrożeń w sieci eksplodowała, a cyberprzestępczość przestała być wyłącznie kwestią technologii. Dziś coraz częściej uderza bezpośrednio w portfele zwykłych obywateli.
Dane mówią same za siebie. W 2025 r. liczba incydentów cyberbezpieczeństwa w Polsce wzrosła aż o 100 proc. rok do roku. Według Ministerstwa Cyfryzacji do początku grudnia zarejestrowano ponad 222 tys. takich zdarzeń. Równolegle CERT Polska zablokował w ciągu jedenastu miesięcy ponad 1,8 mln podejrzanych SMS-ów wykorzystywanych w kampaniach phishingowych. To już nie pojedyncze przypadki, lecz masowe, zautomatyzowane działania, za którymi coraz częściej stoją zorganizowane grupy przestępcze.
Nic więc dziwnego, że cyberoszustwa zaczynają zajmować coraz wyższe miejsce na liście finansowych lęków Polaków. Z badania „Portfele Polaków u progu 2026 roku: oszczędności i obawy” wynika, że 28 proc. respondentów obawia się utraty pieniędzy w wyniku oszustwa internetowego. To więcej niż strach przed brakiem oszczędności czy nawet przed utratą pracy. Wyżej plasują się jedynie inflacja oraz ryzyko nagłych, kosztownych wydatków – takich jak leczenie czy remont.
Co istotne, strach przed cyberprzestępcami nie jest rozłożony równomiernie. Najsilniej odczuwają go osoby starsze – w grupie 65+ obawy deklaruje niemal 40 proc. badanych. Młodsi czują się pewniej w cyfrowym świecie, ale to poczucie komfortu bywa złudne. Oszuści nie celują dziś w brak wiedzy technologicznej, lecz w pośpiech, rutynę i emocje. Ofiarą może paść każdy – niezależnie od wieku.
Wszystko wskazuje na to, że w 2026 r. problem będzie się tylko pogłębiał. Cyberprzestępcy wciąż będą wykorzystywać dobrze znane narzędzia – fałszywe SMS-y, e-maile czy telefony – ale coraz częściej wzmocnione przez sztuczną inteligencję. Spoofing numerów, manipulacja głosem czy deepfake’i sprawiają, że granica między prawdziwym kontaktem a próbą wyłudzenia zaciera się coraz bardziej. Ataki stają się tańsze, szybsze i znacznie trudniejsze do wykrycia.
– Cyberprzestępcy coraz rzadziej atakują systemy, a coraz częściej ludzi. Podszywają się pod banki, urzędy, a nawet bliskich, grając na strachu i presji czasu. W 2026 roku takich prób będzie więcej, a ich wiarygodność będzie rosła – ostrzega Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.
Rosnąca fala oszustw przesuwa też odpowiedzialność w stronę instytucji. Banki, operatorzy telekomunikacyjni, dostawcy usług masowych czy administracja publiczna są coraz częściej oczekiwani nie tylko jako źródło ostrzeżeń, ale jako realna tarcza ochronna dla klientów. Monitorowanie transakcji, blokowanie podejrzanych działań czy szybka reakcja na zgłoszenia stają się elementem finansowego bezpieczeństwa na równi z oprocentowaniem czy kosztami usług.
Nie zmienia to jednak jednej, niewygodnej prawdy: nawet najlepsze systemy nie zdejmą z użytkowników obowiązku zachowania ostrożności. Współczesne cyberoszustwa opierają się przede wszystkim na manipulacji, a nie na technicznych lukach. To człowiek – jego emocje i decyzje – pozostaje najsłabszym ogniwem.
Choć dokładne oszacowanie strat finansowych jest trudne, dynamika zjawiska pokazuje jasno: cyberoszustwa przestały być marginalnym problemem. Stały się zjawiskiem systemowym. Rok 2026 pokaże, czy za rosnącą świadomością społeczną pójdą realne działania instytucji, czy też bezpieczeństwo w cyfrowym świecie nadal będzie w dużej mierze indywidualną odpowiedzialnością każdego z nas.
Źródło: https://krd.pl/
Dodano: