Pogarszająca się sytuacja na rynku pracy zaczyna coraz wyraźniej odbijać się na kondycji finansowej gospodarstw domowych. W 2026 roku stopa bezrobocia ponownie przekroczyła poziom 6 proc., a liczba zaległych zobowiązań konsumentów znów rośnie. Eksperci alarmują, że przy ograniczonej liczbie ofert zatrudnienia i zamrożonych rekrutacjach coraz więcej osób może mieć problem z utrzymaniem płynności finansowej.
Dane GUS pokazują, że polski rynek pracy wyraźnie wytraca impet. Liczba wolnych miejsc pracy spadła do 85,8 tys., co oznacza niemal 10-procentowy spadek względem poprzedniego kwartału. Obecnie jedynie 4,4 proc. przedsiębiorstw deklaruje gotowość do zatrudniania nowych pracowników.
Dodatkowym problemem pozostaje poziom wynagrodzeń. Około 15 proc. pracujących, czyli blisko 3 mln osób, otrzymuje płacę minimalną. W praktyce oznacza to ograniczone możliwości budowania oszczędności, które mogłyby stanowić zabezpieczenie na wypadek utraty zatrudnienia.
Coraz trudniejszy dostęp do nowych ofert pracy sprawia, że osoby tracące posadę często przez długi czas pozostają bez źródła dochodu. Nie dziwi więc rosnący pesymizm konsumentów. Z kwietniowego badania koniunktury konsumenckiej GUS wynika, że ponad 45 proc. Polaków spodziewa się wzrostu bezrobocia w ciągu najbliższego roku. Co szósty respondent przewiduje nawet jego znaczące nasilenie. To najwyższy poziom obaw od 2023 roku.
Rosnące bezrobocie znajduje odzwierciedlenie w danych dotyczących zadłużenia. Informacje zgromadzone przez BIG InfoMonitor i BIK wskazują, że tylko w pierwszych trzech miesiącach tego roku zaległości konsumentów wzrosły o prawie 139 mln zł, osiągając łącznie 81,5 mld zł.
W tym samym czasie przybyło 1 622 nowych niesolidnych płatników. Łącznie z terminowym regulowaniem zobowiązań nie radzi sobie już blisko 2,4 mln osób.
Niepokoi również wysokość przeciętnego zadłużenia. Statystyczny dłużnik ma obecnie do oddania około 34 tys. zł. Przy ograniczonej liczbie ofert pracy i wydłużającym się czasie poszukiwania zatrudnienia taka kwota staje się dla wielu gospodarstw domowych poważnym obciążeniem.
– Obecna sytuacja na rynku pracy nie pomaga w wychodzeniu z problemów finansowych. Zamrożone rekrutacje sprawiają, że utrata pracy bardzo szybko przekłada się na utratę płynności finansowej. Co istotne, ponad połowę wszystkich zaległości stanowią zobowiązania pozakredytowe, takie jak rachunki czy czynsze. To sygnał, że domowe rezerwy finansowe zostały już wykorzystane – podkreśla Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Kiedy dochody spadają, konsumenci zaczynają wybierać, które zobowiązania opłacić w pierwszej kolejności. Jak wynika z Raportu o Kulturze Finansowej BIG InfoMonitor, najczęściej opóźniane są spłaty wobec rodziny i znajomych. Taką odpowiedź wskazało odpowiednio 70 proc. i 65 proc. badanych.
Na kolejnych miejscach znalazły się mandaty za jazdę bez biletu (37 proc.), rachunki za telefon i internet oraz opłaty mieszkaniowe (po 21 proc.). Relatywnie często odkładane są również zobowiązania wobec firm pożyczkowych.
Znacznie rzadziej konsumenci decydują się natomiast na zaległości wobec dostawców energii, gazu czy wody. Taką możliwość deklaruje jedynie 12 proc. respondentów, co może wynikać z obawy przed natychmiastowymi konsekwencjami.
– W Polsce nadal obserwujemy zjawisko wybiórczego podejścia do regulowania należności. Część zobowiązań społecznie uznawana jest za mniej istotne. Przykładowo niepłacenie abonamentu RTV usprawiedliwia 37 proc. badanych, a jazdę bez biletu 22 proc. Jednocześnie zdecydowana większość społeczeństwa negatywnie ocenia brak płacenia alimentów – zauważa Paweł Szarkowski.
Analiza struktury zadłużenia pokazuje, że problemy finansowe najmocniej dotykają osoby będące filarem rynku pracy. Najliczniejszą grupę niesolidnych dłużników stanowią osoby w wieku 35–44 lata – jest ich ponad 608 tys. Drugą grupą są osoby między 45. a 54. rokiem życia, których w rejestrach znajduje się blisko 551 tys.
Łączna wartość zaległości tych dwóch grup wynosi odpowiednio 19,3 mld zł oraz niemal 26 mld zł.
Jednocześnie właśnie w tych przedziałach wiekowych GUS notuje największy wzrost liczby nowo rejestrowanych bezrobotnych. Oznacza to, że problemy na rynku pracy dotykają przede wszystkim osoby znajdujące się u szczytu aktywności zawodowej, często obciążone kredytami mieszkaniowymi i kosztami utrzymania rodzin.
– Rosnące bezrobocie i zwiększające się zadłużenie to dwa silnie powiązane zjawiska. Wzrost zaległości zarówno kredytowych, jak i pozakredytowych pokazuje, że ograniczona liczba ofert pracy coraz mocniej odbija się na domowych budżetach. Szczególnie niepokojące są zmiany dotyczące młodych pracowników oraz wybranych regionów kraju. Jeśli rynek pracy nie odzyska dynamiki, a liczba nowych miejsc zatrudnienia nie wzrośnie, problem nieuregulowanych zobowiązań może się pogłębiać – podsumowuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Źródło: https://www.big.pl/
Dodano: