W drugiej połowie 2025 r. niewypłacalność ogłosiło 11,4 tys. osób fizycznych – o ponad tysiąc więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że niemal połowa z nich była wpisana do rejestru dłużników już trzy lata przed bankructwem. Łączna kwota niespłaconych zobowiązań sięgnęła 287 mln zł.
Po kilku latach dynamicznego wzrostu liczba upadłości przestała rosnąć, ale utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W całym 2025 r. sądy ogłosiły 21 266 upadłości konsumenckich – o 79 więcej niż rok wcześniej. Szczególnie widoczny wzrost nastąpił w drugiej części roku, kiedy pogorszyły się nastroje gospodarstw domowych. Grudniowy bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) publikowany przez Główny Urząd Statystyczny wyniósł minus 9,9. Respondenci gorzej oceniali swoją przyszłą sytuację finansową, perspektywy gospodarki oraz możliwości większych wydatków.
Na decyzje o ogłoszeniu upadłości wpływały także rosnące koszty utrzymania. W grudniu ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 2,4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Jednocześnie na rynku pracy pojawiły się sygnały osłabienia – do urzędów pracy trafiło ok. 97,6 tys. zgłoszeń dotyczących zwolnień grupowych, a liczba ofert zatrudnienia w listopadzie spadła o 9 proc. rok do roku.
Dane KRD pokazują, że utrata płynności finansowej zazwyczaj nie następuje nagle. Aż 47 proc. osób, które zbankrutowały w drugiej połowie 2025 r., widniało w rejestrze dłużników już trzy lata wcześniej. W momencie ogłoszenia upadłości wpisanych było 6792 dłużników, czyli niemal 60 proc. wszystkich bankrutów, z blisko 21,5 tys. zaległych zobowiązań.
Choć w IV kwartale 2025 r. produkt krajowy brutto wzrósł o około 4 proc., padł jednocześnie rekord kwartalnej liczby upadłości – blisko 5,9 tys. przypadków. To pokazuje, że bankructwa są najczęściej skutkiem długotrwałego zadłużania się i braku poduszki finansowej, a nie wyłącznie bieżącej koniunktury. Co piąty Polak nie posiada żadnych oszczędności, a 17 proc. ma środki wystarczające najwyżej na miesiąc życia w razie utraty pracy.
Wśród osób ogłaszających upadłość znajdują się także byli właściciele jednoosobowych działalności gospodarczych. W ich przypadku majątek prywatny i firmowy nie jest rozdzielony, dlatego problemy przedsiębiorstwa często kończą się osobistą niewypłacalnością po zamknięciu biznesu.
Najliczniejszą grupę wśród niewypłacalnych stanowią osoby w wieku 36–45 lat – prawie 2 tys. z nich pozostawiło około 80 mln zł długu. W przedziale 46–55 lat upadłość ogłosiło 1550 osób (76 mln zł zobowiązań), natomiast wśród 26–35-latków ponad 1,5 tys. dłużników miało do spłaty łącznie 50 mln zł.
W dniu ogłoszenia upadłości 55 proc. wpisanych do rejestru stanowili mężczyźni, a 45 proc. kobiety. Mężczyźni odpowiadali za blisko 12 tys. zaległości o wartości 170 mln zł, kobiety – za 9,5 tys. zobowiązań na kwotę 116 mln zł.
Zestawienia KRD wskazują, że liczba upadłości rośnie wraz z wielkością miejscowości. W miastach liczących powyżej 300 tys. mieszkańców mieszka ponad 1,5 tys. osób po bankructwie, których łączne zadłużenie wynosi 74 mln zł. Najwięcej przypadków odnotowano na Mazowszu – ponad 1 tys. osób z zaległościami sięgającymi 55 mln zł. Kolejne miejsca zajmują Śląsk (951 bankrutów i 38,2 mln zł długu) oraz Wielkopolska (717 osób i 27 mln zł zobowiązań). Najrzadziej upadłość ogłaszano w województwie świętokrzyskim – 136 osób z łącznym zadłużeniem 3,78 mln zł.
Najwyższe kwoty do odzyskania mają instytucje finansowe – banki, SKOK-i, firmy pożyczkowe, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze sekurytyzacyjne. Ich należności wobec bankrutów sięgają 262 mln zł. Dodatkowe niemal 18 mln zł stanowią zobowiązania wobec administracji publicznej, m.in. z tytułu alimentów, grzywien czy kar sądowych, które nie podlegają umorzeniu w ramach upadłości konsumenckiej.
Struktura zadłużenia pokazuje, że źródłem problemów finansowych wielu osób jest długotrwałe niespłacanie kredytów i pożyczek. W III kwartale 2025 r. firmy zarządzające wierzytelnościami przejęły 1,15 mln spraw o łącznej wartości 2,46 mld zł, a tzw. multidłużnicy stanowili ponad 23 proc. wszystkich zadłużonych. To właśnie w tej grupie najczęściej dochodzi do narastania spirali zadłużenia, która kończy się egzekucją komorniczą lub ogłoszeniem upadłości.
Źródło: https://krd.pl/
Zaktualizowano:
Dodano: