Wydatki na dzieci należą do tych pozycji w domowym budżecie, z których rodzice najtrudniej rezygnują. Edukacja, zajęcia dodatkowe, korepetycje czy szkolne wyjazdy są traktowane jako ważne potrzeby, a niepotrzebne źródło oszczędności. Jednocześnie znacznie mniej rodzin regularnie odkłada pieniądze z myślą o finansowej przyszłości swoich dzieci. Z badania przygotowanego dla BIG InfoMonitor wynika, że robi to zaledwie 7 proc. rodziców.
Domowe finanse są częstym źródłem napięć. Dla 31 proc. badanych głównym powodem rodzinnych sporów są wysokie koszty utrzymania gospodarstwa domowego. Kolejne 16 proc. wskazuje na brak oszczędności.
Na tym tle wydatki związane z dziećmi wypadają zupełnie inaczej. Tylko 6 proc. respondentów przyznaje, że właśnie pieniądze przeznaczane na dzieci są powodem kłótni w rodzinie.
Nie oznacza to oczywiście, że utrzymanie dzieci nie obciąża domowych budżetów. Rodzice ponoszą koszty związane m.in. z edukacją, zajęciami pozalekcyjnymi, rozwijaniem zainteresowań, wyjazdami czy korepetycjami. Wydatki te są jednak często traktowane jako priorytet, dlatego ograniczane są dopiero wtedy, gdy sytuacja finansowa rodziny staje się szczególnie trudna.
– Napięcia wokół domowych finansów wynikają przede wszystkim z rosnących kosztów życia, rachunków i ogólnej kondycji budżetu. Dlatego Polacy znacznie częściej kłócą się o sytuację finansową gospodarstwa domowego niż o pieniądze przeznaczane na dzieci – wskazuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Ciekawy kontrast widać, gdy zestawi się bieżące wydatki z długoterminowym oszczędzaniem. Rodzice są gotowi finansować potrzeby dzieci tu i teraz, ale znacznie rzadziej systematycznie budują kapitał, który ma pomóc im w dorosłym życiu.
Z badania wynika, że tylko 7 proc. rodziców regularnie odkłada pieniądze z myślą o przyszłym wsparciu finansowym swoich dzieci. Tymczasem częściej oszczędności przeznaczane są na cele związane z bieżącym życiem rodziny. 17 proc. badanych wskazuje na wypoczynek, a 15 proc. na zdrowie.
Problemem pozostaje również brak konkretnego planu. Ponad jedna piąta respondentów deklaruje chęć zwiększenia oszczędności, ale nie ma jasno określonego sposobu, jak ten cel osiągnąć.
– Rodzice częściej finansują bieżące potrzeby dzieci – edukację, zajęcia dodatkowe czy rozwijanie zainteresowań – niż regularnie odkładają pieniądze na ich przyszłość. To zrozumiałe: wydatki wymagające pokrycia tu i teraz konkurują z oszczędzaniem, którego efekty są odłożone w czasie – komentuje Paweł Szarkowski.
Jak dodaje, problemem jest przede wszystkim brak długoterminowego planowania finansowego. Rodziny potrafią ograniczać wydatki, gdy pojawiają się problemy z budżetem, ale trudniej jest im konsekwentnie odkładać pieniądze na cele, których realizacja nastąpi dopiero za kilka lub kilkanaście lat.
Wydatki związane z dziećmi są dla wielu rodziców inwestycją w ich rozwój. Finansowanie edukacji, kursów, zajęć sportowych czy rozwijania zainteresowań ma przynieść efekty w przyszłości.
Jednocześnie takie podejście nie zawsze oznacza budowanie finansowego zabezpieczenia dla dziecka. Systematyczne odkładanie pieniędzy wymaga bowiem nie tylko odpowiednich dochodów, lecz także konsekwencji i rezygnacji z części bieżącej konsumpcji.
To właśnie tutaj pojawia się jeden z największych paradoksów. Rodzice są skłonni przeznaczać pieniądze na potrzeby dzieci, ale znacznie rzadziej tworzą oszczędności, które mogłyby zostać wykorzystane np. na ich przyszłą edukację, mieszkanie czy start w dorosłość.
– Polacy coraz lepiej rozumieją, że nad pieniędzmi trzeba mieć kontrolę. Potrafią w porę reagować, zaciskać pasa i szukać oszczędności, gdy sytuacja tego wymaga. Wciąż jednak słabszą stroną pozostaje planowanie długoterminowe, czyli systematyczne prowadzenie budżetu, wyznaczanie celów finansowych i konsekwentne ich realizowanie – podkreśla prezes BIG InfoMonitor.
Możliwość regularnego oszczędzania jest uzależniona przede wszystkim od sytuacji finansowej gospodarstwa domowego. Dla części rodzin problemem nie jest brak planu oszczędzania, lecz niewystarczające środki na pokrycie podstawowych potrzeb.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy rodzin, w których występują zaległości alimentacyjne. Według danych BIG InfoMonitor na koniec lipca 2026 r. zadłużenie alimentacyjne wynosiło blisko 16,9 mld zł. Nieuregulowane zobowiązania miało prawie 280 tys. rodziców, a średnia zaległość przypadająca na jednego dłużnika sięgała 60,4 tys. zł.
Zaległe alimenty wpływają nie tylko na sytuację osoby, która nie otrzymuje należnych pieniędzy. Ich konsekwencje odczuwają również dzieci, których codzienne potrzeby finansowe pozostają niezaspokojone lub są w całości pokrywane przez drugiego rodzica.
– Rozmowa o finansowym wspieraniu dzieci nie może ograniczać się wyłącznie do codziennych wydatków i oszczędzania na przyszłość. W przypadku wielu rodzin wyzwaniem jest brak środków, a zadłużenie z tytułu nieuregulowanych alimentów nadal stanowi istotną część problemu zaległych zobowiązań – podsumowuje Paweł Szarkowski.
Dane pokazują, że polscy rodzice w pierwszej kolejności starają się zabezpieczać bieżące potrzeby swoich dzieci. Wydatki na edukację, rozwój i dodatkowe aktywności są traktowane jako ważny element rodzinnego budżetu i rzadko stają się powodem konfliktów.
Znacznie trudniej przychodzi jednak regularne odkładanie pieniędzy na przyszłość. Zaledwie 7 proc. rodziców robi to systematycznie. Pokazuje to, że jednym z ważniejszych wyzwań pozostaje nie tylko zwiększanie dochodów, ale również rozwijanie nawyku długoterminowego oszczędzania i planowania finansowego.
Źródło: https://www.big.pl/
Dodano: